Jedzenie nie jest „ze sklepu” cz. 3 Jak rozmawiać o mięsie?

Pisaliśmy już dla Was o tym, jak ważna jest edukacja i uświadamianie dzieciom co i skąd się bierze na ich na talerzu (przeczytacie o tym tutaj: [https://www.gotujzesmoby.pl/dla-rodzicow/jedzenie-nie-jest-ze-sklepu%E2%80%9D-cz.-1z-przyroda-na-ty] [https://www.gotujzesmoby.pl/dla-rodzicow/jedzenie-nie-jest-ze-sklepu%E2%80%9D-cz.-2-ogrodek]). Sprawa jest prosta w przypadku kolorowych, pięknych warzyw i owoców, które rosną sobie w ogródku, cieszą oko, a ich konsumpcja nie wiąże się z żadnymi problemami natury etycznej. Ryż, makarony, nabiał – opowiadanie o tych produktach to sama przyjemność. Jak jednak rozmawiać z pociechami na temat pochodzenia szynki, pieczonego kurczaka i kotleta? Czy nasze maluchy zdają sobie sprawę z tego, czym jest mięso?

Gdy zachęcamy dziecko do wspólnego gotowania, musimy być przygotowani na rozmowę z małymi kucharzami o pochodzeniu składników przygotowywanych dań. Większość z nas jada potrawy mięsne i pytania o ten konkretny składnik pojawią się najprawdopodobniej szybko. Najgorsze co można robić to unikać odpowiedzi, zmieniać temat lub… kłamać. Niestety takie przypadki się zdarzają, a rodzic e w panice szukają porad jak zareagować i co powiedzieć. Najlepiej żeby dorosły umiejętnie wyprzedził pytania malucha, lub przygotował się (głównie psychicznie) na wytłumaczenie „jak powstaje kiełbaska?”, zanim takie pytanie padnie. Jeżeli jednak zostaliście zaskoczeni, zadaniem rodzica jest powiedzenie prawdy w jak najbardziej naturalny i spokojny sposób. Zdecydowana większość kilkulatków przyjmuje odpowiedź („z mięsa świnki”) zaskakująco – dla dorosłych – normalnie i zazwyczaj taka wiadomość na jakiś czas wystarczy. Pamiętajmy, że cały świat jest dla dziecka nowy i w procesie jego poznawania, zanim nie nasiąknie kulturowymi obciążeniami, każda informacja jest zwykła, naturalna, w takim samym stopniu zaskakująca, jak fakt, że rzucony przedmiot upada na podłogę bo działa grawitacja; ). W tym kontekście, dzieci dorastające na wsi mają dużo łatwiej i chyba nikt nie słyszał, żeby maluch dorastający z krówkami i prosiakami w oborze obok domu, dostał traumy na wieść o tym, że schabowy pochodzi od sympatycznej podopiecznej taty-hodowcy. Nawet takiej, o którą się wcześniej dbało i karmiło.
Zdarza się jednak, że nadgorliwie staramy się uchronić dziecko przed przykrymi informacjami, w obawie o szok i psychikę malucha, co niestety często przynosi odwrotny skutek do zamierzonego. Wiek dziecka, nie złagodzi tutaj informacji. Wręcz przeciwnie. Czas działa na naszą niekorzyść, gdyż zmienia się świadomość i wrażliwość  dzieci. Zaprzyjaźnienie się ze zwierzętami i nawiązanie z nimi relacji emocjonalnych, BEZ wiedzy na ten drażliwy temat, może spotęgować negatywną reakcję.


Być może boicie się, że dziecko, gdy już dowie się skąd pochodzi szynka na kanapce, odmówi spożywania świnki Peppy lub najlepszego przyjaciela Kubusia Puchatka. Jest to mało prawdopodobne, chociaż oczywiście możliwe. Jeżeli zależy Wam na spożywaniu przez pociechę mięsa w obawie o jej zdrowie,  musicie uzbroić się w cierpliwość i poczekać aż ten etap minie. Jeżeli maluch odczuwa awersję do mięsa, nie można go zmuszać do jedzenia. Jedyne co nam, rodzicom, pozostaje to przeczekać i dbać o zrównoważoną dietę, bogatą w białko pochodzenia roślinnego. Nigdy nie wolno przemycać mięsa, jeżeli padła deklaracja – nie chcę jeść zwierząt. Pomóc może tylko szacunek do decyzji i cierpliwość w subtelnym proponowaniu co jakiś czas powrotu do mięsa.


Oczywiście trudno odpowiedzieć precyzyjnie na pytanie, jaki wiek jest najbardziej odpowiedni do „uświadomienia” dziecka. Należy kierować się znajomością własnej pociechy i zrozumieniem etapu jego rozwoju emocjonalnego.  Nie można jednak dopuścić do sytuacji, gdy maluch dowiaduje się o tym przez przypadek, np. od dzieci w przedszkolu, gdyż wtedy informacja może być podana w sposób zbyt brutalny i zaskakujący. Maluch będzie wtedy czuł się okłamywany, straci zaufanie do najbliższych i zachwieje się jego poczucie bezpieczeństwa.


Dlatego nie bójcie się poruszać tego tematu. Rozmawiajcie o spożywaniu mięsa naturalnie i szczerze, oszczędzając jednak dziecku, przynajmniej na razie, scen z rzeźni itp., na które można się natknąć np. w telewizji. Używajcie słów delikatnych (np. zamiast zabić – odebrać życie), ale tak aby mieć pewność, że zostaliśmy zrozumiani. Eufemizmy mogą dziecko zmylić. Rozmawiajcie dużo o szacunku do zwierząt i znaczeniu „braci mniejszych” w życiu człowieka. Dobrym pomysłem jest opowiedzenie o łańcuchu żywienia. Pomocna będzie bajka „Nemo” lub „Król Lew”, gdzie mali widzowie wprowadzeni są również w temat spożywania zwierząt przez… inne zwierzęta. Całość zagadnienia jest jednak ubrana w podziwie nad naturą i znaczeniem każdego pojedynczego życia na świecie.