Czy mieszka tu Tadek-Niejadek?

Jak postępować z dzieckiem, które jest niejadkiem? I, czy aby na pewno, nasza pociecha jest właśnie takim „Tadkiem”?  ; )

Niejadek, to w potocznym rozumieniu, ktoś kto mało je, grymasi i często wybiera tylko kilka ściśle określonych potraw. Aby przekonać się czy „Tadek” z Wami mieszka zróbcie mały sprawdzian. Przez cały weekend, lub nawet kilka dni, szczegółowo zapisujcie co i kiedy je. Musicie być bardzo skrupulatni. Gotowe? Zwizualizujcie sobie teraz wszystkie posiłki dziecka na stole. Czy aby nie wystarczy dla Malucha w tym wieku???

Jeżeli jednak eksperyment Was nie uspokoił, albo martwi nie sama ilość, ale jakość jedzenia, zapoznajcie się z naszymi wskazówkami, a „niejadek zje obiadek”  ; ).

„Nie lubię”, „nie zjem”, „nie chcę”, „już nie mogę”, „nie jestem głodny” – słyszycie to codziennie i sen spędza Wam z powiek. Na pocieszenie powiemy – nie jesteście jedyni;) Ilość dzieci określanych mianem niejadka wydaje się wokół nas wciąż rosnąć. A może to my, rodzice, jesteśmy zbyt opiekuńczy i zbyt dużo myślimy o jedzeniu i niejedzeniu naszych pociech?

Syn je tylko naleśniki z czekoladą, frytki albo suchą bułkę i nie chce nawet słyszeć o niczym innym? A może córka po 5 minutach obiadu odbiega od pełnego talerza? Hmmmm, poszukajmy winowajców…

 

Być może to jest tylko taka faza w życiu dziecka? Może wynika ona z chwilowego stresu (powrót mamy do pracy) lub innych ważnych zmian (nowe przedszkole).  Zastanówmy się, czy maluch z jakiś względów nie chce po prostu zwrócić na siebie uwagi? Tadek – Niejadek wprowadza się często wraz z młodszym rodzeństwem…

Być może jednak jest to tylko naturalny i zupełnie normalny etap w rozwoju dziecka w wieku przedszkolnym. Po pierwsze kilkulatek staje się podejrzliwy wobec nowego jedzenia. Ogląda, dotyka, wącha i… coś mu nie pasuje. Pamiętajmy, że dorośli też podchodzą nieufnie do nowego, lub podanego w nieznanym miejscu, jedzenia. Jest to reakcja najzupełniej normalna. W takim wypadku trzeba przede wszystkim zachować spokój i wykazać zrozumienie. Pozwólcie dziecku dokładnie „zbadać” jedzenie i cierpliwie zadajcie pytania o powody jego negatywnej decyzji. Pytania powinny być bardzo konkretne – czy to wina koloru, zapachu, a może konsystencji potrawy? Odpowiedzi naprowadzą Was na przyczyny i dadzą wskazówki czego unikać w przyszłości.

Za jakiś czas wróćcie jednak do tego smaku. Może tym razem się uda? Badania pokazują, że dziecku należy nawet kilkanaście razy proponować (ale nie zmuszać do próbowania!) ten sam smak, zanim poddamy się zupełnie. Możemy też dać dobry przykład, niech maluch widzi, że rodzina z przyjemnością konsumuje danie – „mama, tata i mój starszy brat jedzą z apetytem – może i ja skuszę..?”.

Trzeba jednak wiedzieć kiedy dziecko rzeczywiście danej potrawy nie lubi i fakt ten uszanować. Jeżeli mimo wielu propozycji i prób ze strony dziecka, mielony kotlet pozostaje na talerzu, oznacza to, że po prostu nie smakuje, a każdy człowiek ma prawo do swoich kulinarnych gustów. Na pewno wiele osób z dzieciństwa wspomina jaki to koszmar być zmuszanym do nielubianej kaszki, wątróbki lub szpinaku… Nie róbmy tego samego swoim dzieciom.

Little cute blonde boy refuses to eat a porridge


Inną przyczyną pozostawiania pełnego talerza może być nieatrakcyjność samego procesu jedzenia. Kilkulatek ma tyle niezwykle ciekawych spraw do zrobienia i fantastycznych zabaw do zorganizowania, że szkoda mu czasu na siedzenie przy stole. Tę fazę, tak samo jak fazę podejrzliwości, należy przetrzymać, poczekać aż minie, a maluch sam przybiegnie głodny lub ciekawy tego co rodzic przygotowuje w kuchni.

Skrócić opisane etapy może jednak zaproszenie do kuchni i gotowanie wspólnie z dzieckiem. Dzięki temu, nasza pociecha zobaczy jak ciekawie jest kucharzyć  i jedzenie potraktuje jako część wspaniałej zabawy. Trudno przecież ugotować coś, a potem nawet tego nie spróbować! Odkrywając przed maluchem tajniki kuchni nauczymy go co je, skąd to się wzięło, dlaczego tak wygląda, pachnie i smakuje. Być może poznana w ten sposób potrawa przestanie być nieapetyczna i dziwna…

Jeżeli jednak „objawy” niejadka nie ustępują, a wspomniane fazy wydają stać się sposobem bycia naszego dziecka, być może warto wprowadzić więcej zmian i wypróbować inne techniki karmienia „Tadka”… Ale o tym wkrótce  ; ).