Jak zamienić gotowanie w zabawę cz. II

Czyli o przygodzie

Gotowanie jest dla dzieciaków zabawą z wielu powodów. Po pierwsze, miały okazję obserwować dorosłych, lub innych, starszych od siebie członków rodziny, i zapewne… bardzo im zazdrościły. Tu coś stuka, tam coś pipczy. Para bucha z garnka, woda wesoło bulgocze, mikser trochę groźnie szumi. Mnóstwo tajemniczych narzędzi ukryło się w szufladach. Okazało się nawet, że w lodówce świeci się światło i wieje z niej miłym chłodem, zmywarka magicznie zamienia brudne naczynia w czyste, a piekarnik jest w stanie wyczarować chrupiącą skórkę na ulubionym kurczaku. Z ogórka tata robi małe kółka i kładzie je na kanapce, a mama serwuje jajka przynajmniej na trzy różne sposoby! Czyż to nie fascynujące?;) Wystarczy popatrzeć na te „czary” oczami dziecka, by dostrzec zabawowy potencjał drzemiący w kuchni; )

Dodatkowo małe dzieci uwielbiają dorosłych naśladować. Dlatego po zabawie swoją kuchnią zabawkową, nawet największą i najpiękniejszą, chcą również uczestniczyć w tym, co się dzieje w „dużej” kuchni.

Niektóre maluchy nie potrzebują już żadnych dodatkowych atrakcji. Sama obecność w kuchni, nobilitacja faktem, że robią „dorosłe” rzeczy im wystarczy. Inne będą chętnie robiły kulinarne żarty, eksperymentowały i wciąż zadawały duuuużo pytań. Musimy się przygotować i w miarę możliwości na nie odpowiadać, oraz uwolnić swoje zasoby poczucia humoru; ).

Można razem śpiewać (np. piosenkę „Ogórek, ogórek” przy przygotowywaniu mizerii, lub „Witaminki” przy innej surówce). W księgarniach jest wiele książek o warzywach i gotowaniu, pełnych zabawnych wierszyków i ciekawostek. W trakcie gotowania warto je mieć w pobliżu i np. w trakcie oczekiwania aż coś się upiecze/ugotuje razem je przeglądać.

Co prawda powinna obowiązywać ogólna zasada, żeby jedzeniem się nie bawić, ale dotyczy ona znudzonego malucha przy stole, który zamiast jeść podrzuca kotleta; ). Zupełnie inaczej jest w trakcie gotowania. Tutaj bawić się można praktycznie do woli, pilnując jedynie, aby jedzenie w żaden sposób się nie marnowało. I tak przesypywanie kaszy i rysowanie palcem po mące rozsypanej na blacie, to wspaniałe zabawy sensoryczne. Wałkowanie i ugniatanie prawdziwego ciasta jest o wiele fajniejsze niż plasteliny, bo na koniec wychodzą PRAWDZIWE ciasteczka! Używanie barwników spożywczych, dekorowanie ciast, posypywanie „magicznymi” (czyli np. błyszczącymi) posypkami (ich wybór w sklepach przywraca o zawrót głowy) to zabawy idealne dla małych artystów.

Dzieciaki chętnie też układają ciekawe kompozycje z jedzenia. Wycinając z sera czy z szynki za pomocą wykrawaczek do ciast różne kształty, można stworzyć na talerzu śmieszne twarze, zwierzęta i odległe, bajkowe krainy (np. tropikalna wyspę).

Kilkulatki będą zachwycone nadawaniem potrawom swoim własnych nazw. Takie zajęcie bawi, ale jednocześnie niezwykle pobudza wyobraźnię. Niektóre maluchy będą wolały nazwy śmieszne (np. pierożki-smakoszki, dzika kura na trawie), inne bajkowe (delicje księżniczki, smocza pieczeń, placek piracki) lub straszne (dżdżownice z sosem, przysmak czarownicy).

To, że gotowanie jest zabawą jest dla dzieci oczywiste. To my dorośli, musimy popatrzeć na kuchnię oczami dziecka, uruchomić wyobraźnię, i pilnując bezpieczeństwa dziecka, pozwolić mu pobawić się z nami!