Lekcja z drugiego śniadania

Pierwszy dzwonek już za chwilkę. Zaczną się obowiązki, prace domowe, pakowanie plecaków i… drugiego śniadania.

Niech Was nie kusi, aby zamiast przygotowanego w domu posiłku dać dziecku kilka złotych. Kupi za nie, w najlepszym wypadku, drożdżówkę i słodki sok, w gorszym batonika i colę. Nie załamujcie jednak rąk. Odróbcie razem pracę domową z przygotowywania jedzenia do szkoły i poproście o pomoc samych uczniów! W ten sposób szybko przygotujecie śniadanie, które jest zdrowe i na pewno nie wróci do domu w postaci niezjedzonej, czerstwej kanapki…

Oczywiście cudów nie ma. 5-10 minut rano na zapakowanie śniadania trzeba poświęcić. Potraktujcie to jednak jako inwestycję w zdrowie swoich dzieci (a może nawet swoje, bo tak dobrze przygotowany lunch z przyjemnością zabierzecie ze sobą też do pracy).  Aby rano jak najmniej czasu poświęcić w kuchni przyjmijcie specjalną strategię. Robiąc większe zakupy, np. raz w tygodniu, uwzględnijcie potrzebne produkty. Potem wystarczy sięgać do szafki, a nie w popłochu lecieć do sklepu, albo wstępować do niego po drodze do szkoły. Podobnie jest z pieczywem. To nieprawda, że trzeba „biegać po świeże bułeczki”. Kajzerki lub pokrojony chleb można trzymać w zamrażarce. Następnie wyjąć wieczorem, aby się rozmroziły. Można też skorzystać z mikrofalówki (wystarczy ok. 20 sekund). Jeżeli nie uznajecie innej bułki niż chrupiącej (co ma sens szczególnie, że musi ona zachować świeżość jeszcze przynajmniej dwie-trzy godziny), włóżcie ją na chwilkę do nagrzanego piekarnika. W domu zapachnie jak w piekarni; )

Wędlinę i ser trzymajcie pokrojone w plastrach w pojemniku. Podobnie kanapkowe pasty (z jajkiem, tuńczykiem, z fasoli, cieciorki, soczewicy, oliwek lub suszonych pomidorów), które można trzymać przygotowane w lodówce. Dzięki temu po rozkrojeniu pieczywa przygotowywanie śniadania możecie przekazać dziecku. Posmarować masłem lub pastą potrafi już starszy przedszkolak, nie mówiąc o uczniu. Potem tylko kładziemy plasterki i kanapka gotowa… no prawie! Nie zapominajmy o warzywach. Najlepsza jest krucha sałata lub rucola. Aby pieczywo nie rozmiękło, nieposolonego pomidora albo ogórka można dodać obok. Fajnie też sprawdzają się pomidorki koktajlowe, które dziecko może „na raz” włożyć do buzi.

– Ale moje dziecko nie znosi kanapek! – to nic, nie martwcie się, tak jest w wielu domach i to wcale nie musi oznaczać braku drugiego śniadania. Wystarczy plastikowe, kolorowe pudełeczko, tzw. lunchbox. Niech dziecko wybierze je sobie samo, np. z ulubionym bohaterem bajek, tak, żeby lubiło je nosić, i włożyć do niego luzem produkty. Warto kupić też wersję z wkładem chłodzącym, sztućcami i miejscem na serwetkę.

Tradycyjny chleb lub bułkę możecie zastąpić: wafelkami ryżowymi, chrupkim pieczywem, bajglem lub krakersami. Grupę białkową może reprezentować: mały pojemnik z twarożkiem, jogurt, kefir, drobiowy kabanos, a nawet kawałek upieczonego poprzedniego dnia kurczaka. Do tego oczywiście warzywa: obrana i pokrojona w słupki marchewka, kalarepka, ogórek i papryka. Dla bardziej zaawansowanych kucharzy, którzy dysponują czasem problemem nie będą zawijaski z naleśnika, tortilli lub pity (to też można zrobić dzień wcześniej).

Dobrym rozwiązaniem są batoniki zbożowe. Warto przygotowywać je samodzielnie (np. raz w tygodniu RAZEM z całą rodziną i DLA całej rodziny), można też kupić gotowe. Na pewno będą zdrowszą alternatywą dla popularnych batoników z czekolady i karmelu.

Starsze dzieci z przyjemnością odkryją w śniadaniówce „dorosłe” potrawy na lunch takie jak: sałatka (np. z ryżem lub makaronem), kawałek tarty, pasztecik z nadzieniem mięsno-warzywnym.

Zorganizujcie specjalną półkę z produktami na drugie śniadanie, tak aby dzieci miały wybór i mogły same zdecydować co zapakują do plecaka. Dzieci poczują się dorosłe i na pewno zjedzą to co wybrały, a my zaoszczędzimy rano trochę czasu. Na takiej półce mogą się znaleźć: suszone owoce (morele, banany, figi, rodzynki), orzechy (włoskie, laskowe, nerkowca), migdały, pestki z dyni lub słonecznika.

Brakuje nam jeszcze owoców. Pozwólcie dziecku wybrać spośród jabłek, bananów (ponieważ są dość delikatne i mogą zabrudzić wnętrze plecaka, można kupić na nie specjalny pojemnik w kształcie owocu), mandarynek, winogron.

Family – mother making breakfast for her children in the morning and a snack for school

Uczniowie do codziennej pracy (tak, tak, dzieci wcale nie leniuchują w szkole!) potrzebują dużo wartościowej energii i zdrowych produktów. Jednak aby nie patrzyły z zazdrością na rówieśników, którzy mają cukierki, batoniki i żelki, zaopatrzcie je też w coś słodkiego. Niech to będzie kawałek domowego ciasta, upieczone razem ciasteczka owsiane lub muffiny, dwie kostki czekolady. Wtedy to one staną się obiektem „drugośniadaniowej” zazdrości; ).

Młodszych uczniów ucieszy wędlina, ser lub warzywa wycięte w oryginalne kształty (potrzebne będą do tego wykrawaczki). Wzrokowcy docenią kolorowy papier śniadaniowy lub dekoracyjną kokardkę na sandwiczu. Niech drugie śniadanie cieszy nie tylko kubki smakowe ale również oczy; )

Co do picia? Odpowiedź prosta: woda. Ewentualnie: świeże, jednodniowe soki, kompot lub herbata ziołowo-owocowa.

A jak dziecko nie patrzy, włóżcie mu do pudełka miłą niespodziankę, np. liścik z napisem „smacznego” lub „powodzenia”, gdy czeka go trudny sprawdzian. Do takiego lunchboxu uczniowie zajrzą z wielką przyjemnością  : )

Fresh sandwich and apple with schoolbag and post-it note